097. Inferno!

W końcu skończyłam czytać Inferno Dana Browna. To już trzecia książka tego Pana, którą posiadam - Zaginiony Symbol i Cyfrowa Twierdza. W każdej z książek autor wzbogaca naszą wiedzę o wiele szczegółów o których byśmy nie pomyśleli lub nie zadali sobie trudu by je sprawdzić. W Inferno wprowadza nas w świat Dantego i jego najwybitniejszego dzieła - Boskiej Komedii. Jeśli ktoś choć trochę zna tę postać to może być pewny gdzie zaczyna się akcja powieści, mianowicie na początku odwiedzamy ukochane miasto Dantego - Florencję.

Co byście zrobili, gdybyście obudzili się z raną postrzałową głowy w szpitalu, nie pamiętając co się wydarzyło? Na dodatek okazuje się, że jesteś w innym kraju? Gorzej, na innym kontynencie? A gdy dorzucę do tego fakt, że nie długo po przebudzeniu ktoś próbuje cię zabić? Nie za ciekawie, prawda? Tak też skończył nasz główny bohater - Robert Langdon. Jedyne co pozostaje to ucieczka, w której pomaga mu młoda lekarka - Sienna Brooks. Ścigany przez wrogów przemierza uliczki Florencji, próbując rozwikłać tajemniczą zagadkę. Podąża śladem wskazówek zawartych w słynnym poemacie Dantego...

Nie chcąc zdradzić za dużo, pozostanę na tym. Jaka przyjemność czytania gdy ktoś opowie Ci czego może się spodziewać? Żadna! Muszę przyznać, że Pan Brown także mnie wprowadził w błąd/błędy, po którym było tylko WTF?!. Porusza także kwestie, takie jak. zbliżająca się zagłada ludzi spowodowana przeludnieniem, transhumanizm, inżynieria genetyczna itd. Skłaniając do przemyśleń. Czy poświęciłbyś część ludzkich istnień dzisiaj żeby w przyszłości móc uratować całą ludzką rasę?


Nie ma nic bardziej twórczego... ani destruktywnego niż wielki umysł uparcie dążący do celu...



This entry was posted on czwartek, 10 lipca 2014. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0. You can leave a response.

28 Responses to “097. Inferno!”

  1. niestety nie trafiłam nigdy na jego twórczość :(

    OdpowiedzUsuń
  2. ostatni cytat - mega!


    ps. a u mnie? MOJE MAGAZYNOWE STYLIZACJE I MAKIJAŻE

    OdpowiedzUsuń
  3. "Inferno" planuję przeczytać już od roku i ciągle mi się nie udaje :D osobiście lubię Browna, ale niestety "Kodu Leonarda da Vinci" już nie zdoła powtórzyć. bardzo polecam Ci tę książkę, jest cudowna.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja właśnie się zastanawiam nad tym :( przyjęli mnie tu i tu, teraz sprawdzam sobie specjalizacje i siatkę godzinową i... no nie mam pojęcia. jestem w takiej kropce, że masakra. aż śni mi się to po nocach np. dziś xD
    to koniecznie przeczytaj książkę! :) film zrobili beznadziejny, w ogóle nie oddaje klimatu. już "Anioł i demony" lepiej im wyszły. ale książka to po prostu mistrzostwo, jedna z moich ulubionych :3

    OdpowiedzUsuń
  5. też się właśnie zastanawiam, czy nie zawieźć teraz papierów, ale później i tak spróbować jeszcze na politechnikę. bo jednak inżynier lepszy niż licencjat :P
    wiesz co, nie pamiętam już. ale chyba skończyło się podobnie :P niemniej jednak wersja książkowa to cudo, a filmowa... ujdzie. filmem się nie sugeruj naprawdę, bo wyszedł im mega kiepsko :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ech, że też nie pomyślałam wcześniej o tym inżynierze... :/ może poczekam na 2 rekrutację?
    polecam, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja czytałam Cyfrową Twoerdzę i mi się podobała, Anioły i Demony też spoko, ale trochę "naciągna historia" ;) ciekawa jestem tego Inferno.

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o nim, czytałam O NIM, ale żadnego jego dzieła jeszcze w łapkach nie miałam. Może przydarzy się taka okazja. A skoro czytałaś już trzy, to naprawdę musi byc ciekawe (tak mi się wydaje, chociaż różni ludzie, różne gusta). Może sięgnę w najbliższym czasie. Jeszcze tydzień temu płakałam, że nie mam, co czytac. Teraz siedzę obładowana książkami i czytam, czytam i czytam, bo boję się, że nie oddam osobom, od których pożyczałam, na wyznaczony termin...

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam tego autora. Moim zdaniem trzeba mieć potężną wiedzę i umiejętność żeby pisać zagadkowo, w ten sposób. Co prawda niewiele faktów religijnych zgadza się z jego książkami, dlatego niektóre są zakazane przez Kościół, ale inteligentny czytelnik potrafi odróżnić prawdę od fikcji i nie zmienia poglądów po przeczytaniu jednej książki :) Naprawdę wielki szacunek, że przebrnęłaś przez to tomisko ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam niczego od Dana Browna, ale tak ciekawie o tym napisałaś, że zaraz jak tylko skończę Stephena Kinga, biorę się za Inferno :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałem - warta polecenia książka ; )

    OdpowiedzUsuń
  12. no właśnie, prawie wszędzie jest to samo... u mnie tylko baseball jest czymś takim, co wykracza poza te zwykłe normy, a tak to te tylko piłka nożna, siatka, kosz. nawet tenisa nie ma. uważam, że państwo powinno zapewnić dzieciakom darmowy dostęp do takich "innych" rozrywek, niż to, co się już utarło. i to nawet nie tylko o sport chodzi, ale o wszystko... bo powiedzmy sobie szczerze, ale nie ma za wiele zajęć pozalekcyjnych dla dzieciaków, o ile w ogóle są, bo często są jedynie dla nielicznych. ale co to kogo obchodzi, lepiej narzekać, że młodzież jest taka i owaka, no i tylko szlaja się bez celu z piwem w ręku... -.-

    OdpowiedzUsuń
  13. no, tyle, ile idzie kasy na piłkę nożną, to można by wyżywić przez rok dzieci z biednych rodzin, serio -.- a jedynym osiągnięciem naszych piłkarzy w ostatnich sezonach, to bycie mistrzem Polski - Polska mistrzem Polski, kto by się spodziewał. chociaż patrząc na to z perspektywy innych krajów i UEFA, to nie wiem, czy to takie osiągnięcie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Browna czytałam tylko "Kod da Vinci", ale zainteresowałaś mnie tą książką!

    OdpowiedzUsuń
  15. no właśnie... jakby nasi rodzice stwierdzili, że nie chce im się pracować, to by ich wylali. ale niestety oni nie mają świetnych prawników, którzy tak konstruują umowy, aby i tak hajs się zgadzał. nawet za nicnierobienie. ech...

    OdpowiedzUsuń
  16. ech, czyli mamy podobnie... ja mam tylko taką nadzieję, że na tym wyjeździe się jakoś rozerwę. no i możliwe, że wkrótce moja kuzynka będzie robiła małą parapetówkę, więc to kolejny plus. a tak to... ech, wieje nudą :(
    niestety... chyba że obalimy rząd. ale to wątpliwe XD

    OdpowiedzUsuń
  17. ja w sumie miałam kilka dni takich spoko, ponieważ byłam na koncercie 30 seconds to mars w Rybniku, miałam też jednego grilla, byłam na noc u mojej koleżanki i u mojej kuzynki na 3 dni... a tak to nuda. niby tyle znajomych na fejsie, a nie ma do kogo się odezwać :(
    podejmujemy wyzwanie?! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety nie czytałam tej książki i żadnych innych tego autora :) Cytat po prostu przepiękny i bardzo prawdziwy :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    http://monika-ludwa.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  19. o jaaa, naprawdę?! :O było przeeeesuper! ja z koleżanką nagrałyśmy całą relację z naszego wyjazdu (jak się potem okazało, nawet nie sądziłyśmy, że tyle się wydarzy... :O) i nie wiemy właśnie, czy wstawić to na yt, czy może zostawić dla siebie. tylko szkoda, że nie było Shannona, nad tym tak mocno ubolewam, że jaaaaaaa :(

    OdpowiedzUsuń
  20. no, to żałujcie naprawdę, bo było extra! moje koleżanki, z którymi byłam i które były już na koncercie marsów w Łodzi, mówiły, że ten był o niebo lepszy i że to był w ogóle najlepszy koncert w ich życiu. ale don't worry, na pewno marsi jeszcze nieraz przyjadą do Polski, to wtedy pójdziecie razem z siostrą :D w końcu czego się nie robi dla PIEROGIS i dla POLISH WOMEN?! :D

    OdpowiedzUsuń
  21. na marsów nie jest się za starym nigdy! :D wiesz, ile było takich starszych osób tam? aż sama się zdziwiłam :O
    no własnie słyszałam, wiem, że gunsi tam grali :D faaaajnie macie, zazdroszczę. :) tylko kiepsko z hotelami, bo tyyyle się naszukałam z koleżanką, że masakra. nie wiem, jak, bo to był chyba cud, ale znalazłyśmy w końcu jakiś, i to dopiero 10 czerwca. ale na szczęście cuda się zdarzaja :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Wyaje mi się,że książka może mi się spodobac, bo ma ciekawa fabułę. W kazdym razie nie jest o tym, o czym jest większość książek. Może kiedyś się na nią natknę

    OdpowiedzUsuń
  23. no to fakt... my mieszkałysmy w jakichś pokojach pracowniczych i ogólnie miałyśmy wszędzie blisko - i do centrum, i do aldiego, i na stadion... udało nam się :P
    a widziałaś tę ankietę, kogo ludzie chcieliby w następny roku? chyba Lana del Rey wygrała :P albo wygrywała przez dłuższy czas, bo później przestałam to już śledzić. w każdym razie ja bym chciała Hurts albo Muse... chociaż pewnie nie mam co liczyć na to :(

    OdpowiedzUsuń
  24. mam takie samo zdanie o koncercie Lany! :D osobiście średnio lubię jej muzykę - taka zamuła. wolę coś żywszego :P Florence and Machine też bym nie pogardziła :D jeszcze do swojej listy dorzuciłabym w sumie Arctic Monkeys i Franz Ferdinand, ale na tych ostatnich to pewnie nawet nie mam co liczyć ;<

    OdpowiedzUsuń
  25. dokładnie, poczekamy - zobaczymy. trzeba być cierpliwym :D ale po Lanie ja tak samo... xd z Franza Ferdinanda polecam Ci szczególnie "Evil eye" i "Turn it out". ale powiem Ci, że w sumie każda ich piosenka jest rockowa, ale i mega pozytywna. rzadko spotyka się coś takiego, bo zwykle rock kojarzy się z takimi ostrymi brzmieniami, a tu jest... no tak inaczej. :D

    OdpowiedzUsuń
  26. ja tak samo, obok Nirvany pojawia się "Mamma mia, he's italiano", wszystko zalezy od nastroju :D
    też metalu nie lubię... nawet nie można zrozumieć słów, szczerze powiedziawszy -.- i w ogóle to jest męczące, żeby słuchać tego więcej niż 2 minuty. co prawda, lubię niektóre piosenki, w których growlują, ale to jest z 5 sekund, a nie całą piosenkę i stanowi urozmaicenie całości, a nie jej podstawę... -.- (polecam BVB - Knives and Pens)

    OdpowiedzUsuń
  27. nie czytałam ;]

    honey-mind.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń