094. Saturday Night Fever!

Lekko spóźniona notka o sobotnim grillu ze znajomymi. O tak, w końcu udało się nam dogadać i tak oto tym sposobem w sobotni wieczór wylądowało w mojej altanie 5 zagubionych człowieków.
Przez których to zostałam oskarżona o spalenie wszystkiego, co jest kłamstwem! Nie wszystko spaliłam! Pomijając fakt, że byliśmy tam wszyscy a ja miałam pilnować grilla ( ale to się wytnie x )!

Jedliśmy, piliśmy, bawiliśmy się, śmialiśmy się, nawaliliśmy się a to wszystko w dobrym towarzystwie, czego można jeszcze chcieć?! xo

Zanim zostanę nazwana alkoholiczką ( jak to mój brat twierdzi... ) zacytuję moją ukochaną poetkę, filozofkę i komika w jednym, moją przyjaciółkę Justynę:

"Też potrafię się bawić bez alkoholu, ale jak leją to trza pić. A leją! Haha"

Można by napisać książkę o jej sobotnich złotych myślach, ale zostawię kilka na przyszłość ;)

This entry was posted on wtorek, 10 czerwca 2014. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0. You can leave a response.

22 Responses to “094. Saturday Night Fever!”

  1. Uwielbiam tą puentę na końcu posta. Toż skwitowałaś słowa brata! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę więc przyjaciółki z tak fantastycznym poczuciem humoru :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przynajmniej ma poczucie humoru z alkoholem, czy bez niego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Długo się już przyjaźnicie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie mam przyjaciółki. Chyba nigdy nie miałam takiej jednej bliskiej mi osoby, a jak już chciałam mieć to zawsze coś stanęło na przeszkodzie. Coś - mam na myśli jakąs swoją wadę, czy złą cechę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze podobał mi się pomysł ustanawiania przyjaciółek jako ciotek/chrzestnych dla dzieci. To takie niekonwencjonalne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obstawianie za chrzestnych osób z rodziny to taka tradycja w sumie. Chociaż jak to mówią, tradycja zanika. Co mnie trochę przeraża bo jestem tradycjonalistką.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubisz tradycji, czy po prostu uważasz, że świat zbyt szybko idzie do przodu by ją kultywować?

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeeej, a co tu się stało? :D

    OdpowiedzUsuń
  10. No widzę pracujesz... ambitnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Teraz jest tu profesjonalnie :) ale w ogóle zaskoczyło mnie to, bo dopiero się zorientowałam, że numerujesz notki i że to Twoja 94 już.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj tak, jak leją to trzeba pić !!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dokładnie tak jest, a najśmieszniejsze jest to, że 18-stki jeszcze nie mam, a rozpijam swoich znajomych haha :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Grill był udany jak widać. Chętnie bym się wybrała na takiego

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyznawcami Castoramy? Co to znaczy? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja tam potrafię się bawi bez alkoholu a jak leją to leją sobie gdyż... odmawiam :) nie chcę i nie będę chciec pic czegoś co mi nie smakuje :)) a na ognisku przypuszczam, że bawiliście się świetnie :)

    http://just-be-yourself-coca.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie miałam grilla, ale piłam z chłopakiem (ale to brzmi!) i tak dobrze się bawiliśmy, że skutki tego czułam na drugi dzień ;d

    OdpowiedzUsuń