045. WeekEnd.

Cześć! No niestety, weekend dobiega końca, ale muszę przyznać, że był fajny ;D To ja może od początku zacznę..

W sobotę na 7.30 miałam fryzjera, podcięłam włosy i poprawiłam te moje blond pasemka, a wcześniej byłam z Mamą na targu, nie fajnie się chodzi jak pada deszcz..
A na 9 miałam jazdy, 2 godziny, wiece co? Jeździłam już na drodze! Wszyscy żyją i nie zgasło mi ani razu auto, więc pełen sukces! Już nie umiem się doczekać piątku! ^^

O 15 przyjechała Bożena z moim Kochanym Kubusiem, który za niedługo skończy 10 miesięcy ;*
Niestety była tylko na niecałą godzinkę, bo szła na urodziny... Heh, w sumie nawet nie mogłyśmy pogadać bo Filip siedział mi w pokoju i bawił się z Kubusiem, a przydałoby się Nam szczerze porozmawiać, bo tak średnio z Nami ostatnio.. Hm, a mówiłam Wam, że ma się przeprowadzić do mojej wsi? Będzie mieszkać jakieś 10 minut ode mnie, z jednej strony się cieszę a z drugiej nie za bardzo, sama nie wiem czemu...

Zmieniając temat, to w sobotę był u mnie festyn, z Mamą miałam umowę, ja zetnę włosy a Ona pójdzie ze mną na piwo xd Umowa to umowa, więc wieczorem poszłyśmy na festyn napić się piwa, z jednego wyszły 3, no co? I tak tylko ja mogę wpaść na wychowawczynię pijąc piwo, no cóż, a jutro godzina wychowawcza xd

Spotkałam wczoraj A., moją "przyjaciółkę" od przedszkola, przyjaźniłyśmy się od przedszkola aż do początku liceum, w moim wypadku technikum, po prostu każda znalazła sobie inne przyjaciółki, wiecie co? Jak teraz na to patrzę to mam szczęście, że spotkałam Bożenę i Justynę, jestem pewna że ta przyjaźń przetrwa a z A. była tylko żeby mieć kogoś w szkole, oczywiście dalej pogadamy itp. ale nigdy nie ufałam jej tak jak Justynie i Bożenie...

A dzisiejszy dzień spędziłam spokojnie, większość czasu z bratem ;)

This entry was posted on niedziela, 9 września 2012. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0. You can leave a response.

3 Responses to “045. WeekEnd.”

  1. dobrze jest mieć kogoś, komu można ufać :)
    fajnie, że nikogo nie zabiłaś XD

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję, że Ci nie zgasł ;) ja na początku sobie kompletnie nie radziłam...

    OdpowiedzUsuń